All posts by badmin

MAŁŻEŃSTWO jest „drogą do Boga” wcale nie lepszą ani gorszą od innych dróg…

„Moja żona, Lucia, była jedyną dziewczyną, z którą kiedykolwiek poszedłem na randkę. Wychowywałem się w domu dziecka i zawsze musiałem ciężko pracować na to wszystko, co posiadałem. Nigdy nie miałem czasu, aby umawiać się z dziewczynami, aż do chwili, gdy Lucia podbiła moje serce. Zanim się zorientowałem, co się właściwie dzieje, poprosiłem ją o rękę.
Byliśmy oboje tacy młodzi. W dniu ślubu, po ceremonii kościelnej, ojciec Lucii wziął mnie na bok i wsadził mi do ręki paczuszkę, mówiąc: .

A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego…

Cztery świece spokojnie płonęły.
Było tak cicho, że prawie usłyszałbyś ich rozmowę.
Pierwsza powiedziała:
Ja jestem POKÓJ – niestety, ludzie nie potrafią mnie chronić.
Myślę, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgasnąć.
I płomień tej świecy zgasł.
Druga powiedziała:
Ja jestem WIARA – niestety nie jestem już nikomu potrzebna.
Ludzie nie chcą o mnie nic wiedzieć, nie ma sensu żebym dalej płonęła!
Ledwo to powiedziała, lekki powiew wiatru zgasił ją.
Bardzo smutna trzecia świeca powiedziała:
Ja jestem MIŁOŚĆ – Nie mam siły już dalej płonąć.
Ludziom nie zależy na mnie i nie chcą mnie rozumieć.
Nienawidzą najbardziej tych, którzy kochają ich najbardziej…
czyli, swoich najbliższych…
I nie czekając długo i ta świeca zgasła.
Nagle do pokoju weszło dziecko i zobaczyło trzy zgaszone świece.
Przestraszone zawołało, Co robicie?! Musicie płonąć – boję się ciemności!
I zapłakało rzewnie.

POWOLI WRASTALIŚMY W NASZ KRZYŻ

Mój krzyż, wszedł w nasze życie niespodziewanie, nieproszony, na początku naszej wspólnej drogi małżeństwa, kiedy uważałam, że jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie i nic nie może mi w tym przeszkodzić. Moim największym marzeniem było być matką, mieć liczną rodzinę. Uważałam siebie za osobę wierzącą, często chodziłam do kościoła, wszystkie problemy powierzałam Maryi Fatimskiej. Wydawało mi się, że jestem pod Jej szczególną opieką.

KIERUNEK SZCZĘŚCIE

Znam takie łodzie, które pozostają w porcie z obawy,
że porwą je prądy nadmiernie gwałtowne.
Znam takie łodzie, które rdzewieją w porcie,
gdyż nigdy nie podjęły ryzyka, aby wyjść z niego.
Znam takie łodzie, które zapominają wypłynąć,
boją się morza z powodu starzenia się,
a fale nigdy nigdzie indziej ich nie zaniosły,
ich podróż zakończyła się, zanim się jeszcze rozpoczęła.
Znam łodzie przepełnione słońcem,
gdyż przeżyły cudowne lata.
Znam łodzie, które zawsze wracają.
Aż do ostatniego swojego dnia,
i są gotowe rozwinąć swoje gigantyczne skrzydła,
bo mają serce wielkości oceanu.

Jacques Brel

Wreszcie zrozumiałeś!

Kiedy prosiłem Boga, by oddalił ode mnie moją pychę, On odpowiedział: „Nie!”. Wyjaśnił, że nie do Niego należy oddalenie pychy, to ja powinienem się z nią uporać.
Kiedy prosiłem Boga, by uzdrowił mego niepełnosprawnego syna, On odpowiedział: „Nie!”. Wyjaśnił, że ciało jest jedynie czymś przejściowym.
Kiedy prosiłem Boga, by obdarzył mnie cierpliwością, On odpowiedział: „Nie!”. Wyjaśnił, że cierpliwość jest owocem cierpienia. Że nie da mi jej, sam muszę ją zdobyć.
Kiedy prosiłem Boga, by obdarzył mnie szczęściem, On odpowiedział: „Nie!”. Wyjaśnił, że On obdarzy mnie wieloma darami, ale zdobycie szczęścia jest moim zadaniem.
Kiedy prosiłem Boga, by pozbawił mnie bólu, On odpowiedział: „Nie!”. Wyjaśnił, że cierpienie odsuwa nas od trosk tego świat i zbliża do Niego.
Kiedy prosiłem Boga, by sprawił, abym rozwijał się duchowo, On odpowiedział: „Nie!”. Wyjaśnił, że sam muszę wzrastać i że On mnie odpowiednio przytnie, abym mógł wydać owoce.
Kiedy spytałem Boga czy mnie kocha, Bóg powiedział: „Tak!”. Wyjaśnił, że On dał Swego Jedynego Syna, który umarł za mnie i powiedział, że pójdę do Nieba, ponieważ wierzę.
Kiedy prosiłem Boga, by pomógł mi kochać innych tak, jak On mnie kocha, Bóg powiedział:
„Wreszcie zrozumiałeś!”.

Płomieniu miłości – Przyjaźni połączenie – Obrończyni naszej słabości – módl się za nami!

Niepokalana Matko Boga, Królowo Apostołów,
Twój Syn dał nam doskonały przykład miłości bliźniego.
Pociągnięci Jego przykładem, postanawiamy czynić wszystko, co możliwe,
abyśmy my sami i nasi bliźni mieli udział w życiu, jakie uzyskał dla nas Twój Syn.
Wiemy, że nasze własne wysiłki nic nie znaczą.
Dlatego Ciebie prosimy o wstawiennictwo.
Uproś nam u Swego Syna łaski potrzebne do ożywiania wiary i rozpalania miłości wśród ludzi.
Ufając w Twoje możne pośrednictwo postanawiamy,
że wszystko, co otrzymamy od Boga, wykorzystamy na Jego chwałę.
Oczekujemy radośnie tego dnia, kiedy spotkamy Cię w niebie,
by mieć na zawsze udział w Bożej miłości. Amen.

1 2 3 4 5 6 14